środa, 4 stycznia 2012

Ciasteczka biszkoptowo-owsiane

Te ciasteczka nie są ładne. Te ciasteczka nie zachwycą wyglądem waszych gości. Ale zachwycą smakiem. Delikatne, puszyste, u mnie z mlecznym nadzieniem w środku, do którego możecie dodać dowolny aromat, cynamon lub kakao... i za każdym razem będą smakować inaczej.

Ciasteczka biszkoptowo-owsiane
Dieta Dukana - Faza I

Ciasteczka:
  • 5 jajek (osobno żółtka, osobno białka
  • 5 płaskich łyżek ksylitolu (lub inny słodzik do smaku)
  • starta skórka z 1 cytryny
  • 5 kopiastych łyżek otrąb owsianych
  • 4 łyżki (z górką) mleka w proszku
Nadzienie mleczne:
  • 200ml mleka (niecała szklanka)
  • 2 łyżeczki żelatyny
  • 3 łyżki (z górką) mleka w proszku
  • aromat waniliowy lub inny
  • 1 łyżeczka słodziku (Sussina Gold) lub do smaku

Nagrzać piekarnik do 170ºC.
Żółtka ubić z 1 łyżką ksylitolu, aż zmienią kolor. Dodać skórkę startą z cytryny i jeszcze chwilę miksować. Wsypać otręby, lekko zamieszać łyżką i odstawić, żeby otręby nasiąknęły.
Białka zacząć ubijać, jak będą lekko spienione, wrzucić ksylitol i ubijać dalej (jeśli chcecie użyć innego słodziku, dodajcie go dopiero na sam koniec, jak białka będą już sztywne!) na sztywną pianę. Pianę wyłożyć na masę z żółtek, dodać mleko w proszku i delikatnie wymieszać łyżką, aż wszystkie składniki się połączą. Wykładać łyżką na wyłożoną pergaminem blachę w okrągłe placuszki, zachowując między nimi odstępy.
Piec ok. 10-15 min. do dość mocnego zrumienienia. Wyjąć z piekarnika, odstawić na chwilę, aby lekko przestygły i odkleić od pergaminu (może być trochę trudno).
Przekładać można je dukanową nutellą, dukanowym dżemem lub nadzieniem mlecznym. Jeśli macie chęć na nadzienie mleczne:
Grzejemy mleko, aż będzie ciepłe i rozpuszczamy w nim dokładnie żelatynę. Dodajemy wybrany aromat (śmietankowy, waniliowy, toffi, czekoladowy, nugatowy, czy jeszcze inny) i mleko w proszku oraz słodzik. Mieszamy aż wszystkie składniki się połączą. Wkładamy do lodówki. Jak masa zacznie być mocno gęsta, prawie ścięta, przekładamy ciastka i wkładamy całość jeszcze na trochę do lodówki. Delektujemy się smakiem.


Zupa gulaszowa

Pogoda za oknem dziś wyjątkowo paskudna. W taką pogodę mam ochotę zwinąć się na łóżku z dobrą książką i nic nie robić. I zjeść coś rozgrzewającego i sycącego. Przygotowana zupa gulaszowa na pewno Was rozgrzeje.
Wersji zupy gulaszowej można znaleźć mnóstwo: z marchewką lub bez, z grzybami lub nie, nawet co do przypraw nie ma zgodności... W większości jednak występują ziemniaki, których na diecie Dukana jeść nie wolno :) W związku z tym postanowiłam zrobić wersję "bogatą" zupy gulaszowej. Jest w niej i marchewka, i pomidory, i papryka, i grzyby... Ta zupa nie tylko jest smaczna, ale także się nią najecie - u mnie dziś występuje jako jedyne danie obiadowe. Z podanej porcji wychodzi spory garnek. Możecie zrobić z połowy porcji, podzielić zupę na kilka dni lub po prostu zawekować lub zamrozić na później. Polecam!

Zupa gulaszowa
Dieta Dukana - Faza II

  • 2-3 papryki (najlepiej różnokolorowe)
  • 1 ostra papryczka (u mnie: 2 habanero i 1 malutka piri-piri)
  • 700g wołowiny
  • 300g pieczarek
  • 500g mięsistych pomidorów lub 1 puszka pomidorów
  • 1 bardzo duża cebula lub 2 mniejsze
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 1 słoiczek koncentratu pomidorowego (190g)
  • 2 liście laurowe
  • 1/4 łyżeczki kmninku
  • 2 kuleczki jałowca
  • 1 łyżeczka pieprzu w kulkach
  • sól, pieprz, słodka i ostra papryka w proszku
Mięso gotujemy w 1-1,5 l wody do miękkości (przy mięsie wołowym trochę to potrwa) - nie dodajemy soli! Jeśli macie szybkowar możecie wrzucić je na ok. 20 min. do szybkowaru.
Do mięsa wrzucamy liście laurowe, pieprz w kulkach, kminek i jałowiec. Obieramy marchewkę i pietruszkę, kroimy na talarki i dorzucamy do mięsa. Papryczkę (ostrą) przekrawamy na mniejsze kawałki i także wrzucamy do zupy.
Paprykę (słodką) kroimy w ćwiartki, pomidory (jeśli używacie świeżych) w połówki. Wykładamy na blachę wyłożoną papierem i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200ºC na ok. 20 min, aż zacznie odchodzić skórka. Wyciągamy z piekarnika i ściągamy skórkę. Paprykę kroimy w paseczki. Możecie pominąć ten krok, ja jednak polecam zrobić paprykę w ten sposób- jest smaczniejsza.
Cebulę kroimy w półtalarki, czosnek siekamy niezbyt drobno. Przesmażamy na patelni przetartej ręcznikiem papierowym nasączonym oliwą (możecie także użyć niewielkiej ilości wody). Pieczarki kroimy w plastry i dodajemy do cebuli, smażymy jeszcze chwilę.
Do gotującej się zupy dodajemy cebulę z pieczarkami oraz pomidory i paprykę. Dodajemy koncentrat pomidorowy, solimy do smaku i gotujemy jeszcze chwilę, aby smaki się przeszły (ok. 5 min.). Wyłączamy i doprawiamy jeszcze słodką i ostrą papryką, ewentualnie solą i pieprzem.
Smacznego!

wtorek, 3 stycznia 2012

Krówki lub masa krówkowa

Zachciało mi się krówek. Bardzo. Znalazłam w końcu na francuskiej stronie przepis na "konfiturę krówkową" TU. Wymaga ona nieco pracy, jednak warto! Możecie także - jak w oryginalnym przepisie, zrobić sobie po prostu masę krówkową. Całość wychodzi słodka, o mocnym zapachu i aromacie toffi... nie tak "gładka" jak normalne krówki, ale nadal pyszna. Polecam bardzo!

Krówki lub masa krówkowa
Dieta Dukana - Faza I/II

  • 150g mleka w proszku odtłuszczonego (może być granulowane)
  • 12 łyżek odtłuszczonego mleka
  • słodzik do smaku (u mnie 3 łyżki Sussiny Gold)
  • kilka łyżek odtłuszczonego mleka skondensowanego
 Oprócz tego: szybkowar*, mikser oraz blender lub końcówka rozdrabniająca

Mleko w proszku miksujemy na gładko z 12 łyżkami mleka (zwykłego). Powstałą masę pakujemy do słoika i zakręcamy. Wkładamy do szybkowaru i nalewamy tyle wody, aby sięgała do wysokości masy mlecznej w słoiku. Szybkowar wstawiamy na piec na 1,5h. Po tym czasie zestawimy z ognia i nie otwieramy (!). Odstawiamy na kilka godzin do ostygnięcia. Nie bójcie się, że słoik pęknie w szybkowarze - wolny czas nagrzewania i stygnięcia temu właśnie zapobiega. Po wystygnięciu otwieramy szybkowar i wyciągamy słoik. W środku masa będzie dość ciemna, twarda (o konsystencji gąbki). Rozkruszamy ją na niewielkie kawałki i miksujemy z kilkoma łyżkami mleka skondensowanego i słodzikiem. Jeśli macie blender (tak jak ja), najlepiej jest wlać mleko skondensowane i dorzucać po łyżce masy, blendując. Masa jest dość gęsta i całość może nie chcieć zblendować Wam się od razu. Jeśli chcecie mieć krówki: dodajecie jak najmniej mleka skondensowanego, aby masa była jak najgęstsza. Jeśli chcecie mieć krem: dodajecie mleka więcej, do pożądanej konsystencji. Po rozdrobieniu całość przelewamy do garnka i stawiamy raz jeszcze na piec, na minimalny ogień. Podgrzewamy, cały czas mieszając (masa łatwo się przypala), aż będzie mocno ciepła i składniki się połączą - na tym etapie możecie także dodać słodzik, jeśli masa wydaje Wam się za mało słodka. Jeśli robicie masę krówkową: pakujemy do słoika po podgrzaniu, jeśli krówki: podgrzewamy, aż będzie bardzo bardzo gęsta (trudno ją będzie mieszać, do konsystencji gęstego powidła) i wylewamy do formy a następnie ostawiamy do wyschnięcia. Jeśli chcecie krówki "ciągutki" wylejcie do małej formy (potrwa to nieco dłużej), jeśli wolicie kruche- wylejcie na płaski talerz bądź dużą formę. Po wystudzeniu wyschnięciu masy, kroimy ją na krówki i zajadamy.
Smacznego.



*jeśli nie macie szybkowaru możecie spróbować zrobić masę bez - nie próbowałam, nie wiem czy się uda - wstawić w garnku pod przykryciem tak samo, jak do szybkowaru i gotować, dolewając wody dość długo- podejrzewam, że ok. 5h, jeśli ktoś spróbuje i wyjdzie, proszę o informację.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Łosoś sushi z orientalnym sosem

Jak już wspomniałam ostatnio, uwielbiam sushi. Dziś postanowiłam przygotować alternatywę. Cytrynowy łosoś zawijany w nori z ostrym sosem. Sosu używamy tak, jak sosu sojowego, na którego bazie powstał: delikatnie maczamy łososia i zajadamy. Świetnie smakuje także sam łosoś- bez sosu. Dla wielbicieli kuchni azjatyckiej- pozycja obowiązkowa :)

Łosoś sushi z orientalnym sosem
Dieta Dukana - Faza II

  • ok. 300-400g surowego filetu z łososia
  • sok z cytryny
  • sól
  • arkusze nori (najlepiej Gold)
Sos orientalny:
  • czerwona ostra papryczka chilli
  • 1/2 trawki cytrynowej lub 1 łyżeczka pasty z trawy cytrynowej (opcjonalnie: trochę startej skórki i soku z cytryny)
  • słodzik do smaku
  • 4 łyżki sosu sojowego
  • plasterek 1 cm imbiru świeżego
  • 3 łyżki wody
  • 1-2 łyżki soku z cytryny
  • opcjonalnie: 2 krople aromatu miodowego

Piekarnik nagrzewamy do 200ºC - jeśli macie funkcję grill w piekarniku - włączcie ją, jeśli nie rozgrzejcie tylko górę. Łososia solimy i skrapiamy sokiem z cytryny. Tniemy na podłużne pasy, które łatwo będzie zwinąć w arkusze nori. Nori skrapiamy delikatnie wodą wymieszaną z sokiem z cytryny i zawijamy w arkusze pasy łososia. Wykładamy na wyłożoną papierem do pieczenia formę. Wkładamy do piekarnika blisko górnej jego części. Zapiekamy ok. 10 min.
Papryczkę myjemy, przecinamy i usuwamy nasiona. Kroimy bardzo drobno. Imbir także obieramy i kroimy drobniutko. Z trawy cytrynowej usuwamy zewnętrzną, twardą część i kroimy w cienkie plasterki. Patelnię teflonową przecieramy ręcznikiem papierowym nasączonym olejem i nagrzewamy. Wrzucamy papryczkę, imbir i trawę cytrynową i podsmażamy. Dodajemy sok z cytryny i smażymy jeszcze chwilę do odparowania. Zestawiamy z ognia i dodajemy sos sojowy, wodę, słodzik (sos powinien być słodkawy) i aromat miodowy.
Upieczonego łososia kroimy na mniejsze kawałki, maczamy delikatnie w sosie (sos jest mocno słony, więc uwaga) i zajadamy.
Smacznego!


niedziela, 1 stycznia 2012

Zupa kokosowo-limonkowa

Ta zupa ma swoją historię... Uwielbiam sushi i swego czasu spędzaliśmy z mężem sporo czasu w "suszarniach" - przynajmniej dopóki sama nie nauczyłam się sushi robić. Na jednej z takich degustacji zamówiłam zupę kokosową. Tak bardzo mi zasmakowała, że usiłowałam przez kilka dni "odtworzyć" smak tamtej zupy w domu. Metodą prób i błędów w końcu się udało - powiem więcej, zupa wyszła chyba smaczniejsza od oryginału. Tym razem stanęłam przed nowym wyzwaniem - dopasować zupę do diety dukana. Składnikiem, który sprawił mi największą trudność było mleko kokosowe - ale i to udało się ominąć... Efekt - pyszny! Zupa jest pikantna, smaczna i pachnąca Azją. Spróbujcie koniecznie!

Zupa kokosowo-limonkowa
Dieta Dukana - Faza II

  • 1 podwójna pierś z kurczaka lub 2 udka bez kości
  • opcjonalnie: 12 krewetek black tiger (ja dodaję nieco więcej)
  • 100g grzybów - enoki, hon shimeji lub shitake - ewentualnie nieduże pieczarki
  • 1 łodyga trawy cytrynowej lub 1 łyżeczka z górką pasty z trawy cytrynowej
  • 6 plasterków korzenia galangalu lub imbiru
  • 3 listki limetki kaffir
  • 1 posiekana nieduża ostra papryczka (polecam piri-piri)
  • 5 łyżek sosu rybnego lub 1 łyżeczka dashi
  • 1 limetka (lub ewentualnie cytryna)
  • 500ml mleka skondensowanego light
  • aromat kokosowy
  • 1 łyżka vegety domowej lub suszonej włoszczyzny
  • sos sojowy, pieprz, sól

Kurczaka pokroić w cienkie paseczki. Grzyby pokroić (jeśli mamy enoki lub hon shimeji - odcinamy tylko zrośnięty spód, resztę zostawiamy, jeśli to pieczarki, to używamy samych kapeluszy przekrojonych na ćwiartki, jeśli shitake - kroimy w plastry). Kurczaka, grzyby, trawę cytrynową i galangal (lub imbir) zalewamy w garnku wodą, tyle tylko, aby przykryła kurczaka. Dodajemy vegetę lub włoszczyznę, nieco soli i zagotowujemy. Z limetki obieraczką do jarzyn ścinamy kilka cienkich obierków skórki i kroimy je w cieniutkie paseczki. Resztę limetki przepoławiamy i wyciskamy z całej sok. Do gotującego się kurczaka dodajemy skórkę z limetki, sos rybny, ostrą papryczkę i listki kaffir. Zalać całość mlekiem skondensowanym. Po zawrzeniu gotować na małym ogniu ok. 5 min. (należy sprawdzić, czy mięso się ugotowało). Dodajemy krewetki (dla osób nielubiących krewetek - można pominąć) i gotujemy 1-2 min. Wyłączamy i doprawiamy sokiem z limonki, aromatem kokosowym (ja dodałam sporo- ok. 1/3 łyżeczki), sosem sojowym i pieprzem (polecam cytrynowy). Zupa powinna być delikatnie kwaskowata, z wyczuwalnym aromatem limonki i lekko pikantna. Podajemy od razu, można posypać zieloną cebulką lub szczypiorkiem.

piątek, 30 grudnia 2011

Rolada malinowa

Z inspiracji z tego przepisu powstała moja rolada. Ostatecznie z oryginałem niedużo ma wspólnego, ale to nic nie szkodzi, bo jest po prostu pyszna, lekka i puszysta! Możecie zrobić ją o dowolnym smaku, wystarczy, że macie owocową herbatę i aromat :) Moja nie dotrwa raczej do jutra (i mnie i mężowi smakuje bardzo), więc na zdjęciu jeszcze nie do końca zastygnięta. Przy okazji przepis na świetną bitą śmietanę w wersji dukanowej. Całość polecam gorąco!

Rolada malinowa
Dieta Dukana - Faza I

Ciasto biszkoptowe:
  • 4 czubate łyżki zmielonych otrąb owsianych
  • 5 jajek
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3 płaskie łyżki słodziku (Sussina Gold)
Masa:
  • 3/4 szkl. mocnego naparu z herbaty malinowej (u mnie z 3 torebek)
  • 3 kopiaste łyżeczki żelatyny
  • aromat malinowy
  • 500-600g sera białego mielonego (u mnie President lekki 2%)
  • 3 żółtka
  • słodzik do smaku (u mnie Huxol w płynie)
Bita śmietana:
  • 3 białka
  • 2 kopiaste łyżki gęstego serka homo (u mnie Maćkowy)
  • 2 płaskie łyżki słodzika (Ksylitol) lub do smaku
  • opcjonalnie: aromat śmietankowy
  • opcjonalnie: niecała łyżeczka żelatyny
Galaretka do środka (opcjonalnie):
  • 1/2 szkl. mocnego naparu herbaty malinowej (u mnie z 2 torebek)
  • słodzik do smaku
  • 2 łyżeczki żelatyny

Ciasto biszkoptowe: Rozgrzewamy piekarnik do 180ºC. Oddzielamy białka od żółtek. Białka ubijamy ze szczyptą soli na bardzo sztywną pianę. Następnie dodajemy po jednym żółtku i 1 łyżce słodzika ciągle miksując, aż do zużycia żółtek i słodzika. Dodajemy proszek do pieczenia i zmielone otręby i miksujemy jeszcze chwilę do połączenia składników. Wykładamy masę na wyłożoną papierem do pieczenia dużą formę i pieczemy ok. 15 minut (do lekkiego zrumienienia) w nagrzanym piekarniku. Po upieczeniu natychmiast wyciągamy, odklejamy papier ze spodu a biszkopt kładziemy na czystą ścierkę, delikatnie oprószoną słodzikiem w proszku lub zmielonymi otrębami i zwijamy całość (razem ze ścierką) w roladę, robimy to delikatnie, bo biszkopt jest kruchy i może się połamać. Odstawiamy do ostygnięcia.
Jeśli chcemy mieć "wałeczek" galaretki w środku, do ciepłego naparu z herbaty dodajemy słodzik do smaku, a następnie żelatynę i mieszamy do jej dokładnego rozpuszczenia. Po wystygnięciu wkładamy do lodówki i czekamy do zastygnięcia (lepiej rozlać w jakimś pojemniku dość płytko i potem pokroić, szybciej zastygnie).
Przystępujemy do wykonania masy: ciepły wywar z herbaty mieszamy dokładnie ze słodzikiem (do smaku) i żelatyną do jej całkowitego rozpuszczenia i odstawiamy do wystygnięcia.
Sparzamy wrzątkiem 3 jajka. Oddzielamy białka od żółtek (białka odkładamy na bitą śmietanę). Biały ser miksujemy z żółtkami, dodajemy kilka kropel aromatu malinowego oraz słodzik do smaku. Miksujemy na gładką masę. Do masy dodajemy całkowicie wystygniętą herbatę z żelatyną (powinna być na granicy tężenia) i ponownie miksujemy do połączenia składników. Jeśli masa jest dość płynna - odstawiamy do lodówki do jej częściowego zastygnięcia (uwaga! nie może stężeć za bardzo, bo źle ją będzie rozsmarowywać). Masę po lekkim stężeniu rozsmarowujemy równo na rozwiniętej ze ściereczki roladzie. Na sam koniec (środek) dajemy pokrojoną w paski galaretkę malinową (możemy ten krok pominąć) i zwijamy delikatnie w roladę.
Przystępujemy do zrobienia bitej śmietany. Jeśli planujemy zjeść ją w całości w krótkim czasie - pomijamy żelatynę (jest nawet smaczniejsza bez). Jeśli jednak planujemy przechowywać ją trochę razem z ciastem (proponuję nie dłużej niż 2-3 dni), niecałą łyżeczkę żelatyny rozpuszczamy dokładnie w 3-4 łyżkach gorącej wody.
Białka z jaj miksujemy ze szczyptą soli na bardzo sztywną pianę. Po ich ubiciu dodajemy słodzik (ksylitol) oraz niedużo aromatu (1-2 krople) i miksujemy nadal. Dodajemy 2 kopiaste łyżki serka homogenizowanego i miksujemy do połączenia składników. Do zmiksowanej masy dodajemy ostygniętą żelatynę (na granicy tężenia) i miksujemy całość na gładko. Bitą śmietanę wykładamy na ciasto (możemy także podawać ją osobno). Całość odstawiamy do lodówki na kilka godzin do stężenia... o ile uda nam się wytrzymać ;)
Smacznego!

Solanka rybna

Tradycyjne danie kuchni rosyjskiej na esencjonalnym mięsnym, rybnym lub grzybowym wywarze. Mocno kwaskowate i aromatyczne. Pyszne! Polecam gorąco - nam zasmakowała bardzo.

Solanka rybna
Dieta Dukana - Faza I

  • 1 l. rosołu mięsnego lub rybnego
  • 600g filetów z ryby (najlepiej niemrożonej, jesiotr jest idealny)
  • 20 zielonych lub czarnych oliwek
  • łyżka kaparów
  • 1 ogórek kiszony
  • 3/4 szkl. wody spod kiszonych ogórków
  • 1 cebula
  • 1-2 łyżki przecieru pomidorowego
  • 3-4 szt. suszonych grzybków
  • 3-4 szt. grzybków marynowanych (można pominąć)
  • sól, pieprz (pieprz cytrynowy jest idealny), posiekany koperek, liść laurowy

Podgrzać wywar mięsny lub rybny razem z suszonymi grzybkami i liściem laurowym. Cebulę posiekać w niezbyt drobną kostkę, podsmażyć na patelni teflonowej przetartej ręcznikiem nasączonym oliwą. Kiedy  zacznie już się "chwytać" zalać wodą z ogórków, dodać kapary i przecier pomidorowy. Pogotować przez chwilkę i dodać do rosołu.
Kiszonego ogórka pokroić w kostkę lub plastry, oliwki pokroić na plasterki, dodać razem z grzybkami do zupy.
Rybę pokroić w kostkę i także dodać do zupy. Gotować chwilę do miękkości ryby - należy pilnować, aby ryba nie zaczęła się rozpadać. Przyprawić solą oraz pieprzem. Po nalaniu na talerz posypać posiekanym koperkiem i udekorować plasterkiem cytryny.
Smacznego!

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Boeuf Strogonow w pół godziny...

Dziś miałam ochotę na coś szybkiego i nieskomplikowanego. Wyjęłam jednak wczoraj w nocy wołowinę z zamrażalnika. Sposób na szybką wołowinę? Szybkowar :)
Przy kupnie tegoż wynalazku miałam spore wątpliwości. Wielkim jego zwolennikiem był mój mąż. Okazuje się, że miał rację :) Mięso było gotowe w 25 minut - ba! nawet nieco zbyt miękkie, bo po odrobinie duszenia z warzywami zaczęło się rozpadać (co nie wpłynęło jednak na jego smak). Jeśli nie macie szybkowaru, możecie zrobić wołowinę tradycyjnie: powolutku ją dusząc, lub - jeśli zależy Wam na czasie - użyć mięsa z kurczaka.
Samego Strogonowa nie muszę chyba reklamować. Kto nie miał okazji spróbować, koniecznie powinien naprawić to zaniedbanie. Polecam!

Boeuf Strogonow
Dieta Dukana - Faza II

  • 0,5 kg mięsa wołowego (najlepsza byłaby polędwica, jednak z innego także wyjdzie) 
  • 250g pieczarek
  • 1 papryka (najlepiej czerwona, u mnie: żółta)
  • 2 ogórki kiszone
  • 1 cebula
  • opcjonalnie: 2 duże pomidory
  • ok. 100g koncentratu pomidorowego (1/2 słoiczka)
  • łyżeczka musztardy dijon
  • sól, pieprz, cząber, tymianek, słodka papryka
  • opcjonalnie: jogurt naturalny lub serek homogenizowany 0%

Mięso pokroić w cienkie paski i wrzucić do szybkowara (bez przypraw). Gotować w szybkowarze ok. 20 min. i wyłączyć. Jeśli nie macie szybkowara uduście mięso z wodą (także bez przypraw) do stanu prawie-miękkiego.
Pokrojoną w gruszą kostkę cebulkę podsmażyć na patelni teflonowej (u mnie na tłuszczu fat free, można to jednak zrobić na odrobinie wody), dodać pokrojone w półplasterki pomidory, pokrojone w grubszą kostkę paprykę i ogórki oraz pokrojone w plasterki pieczarki (u mnie pieczarki były malutkie, pokroiłam w ćwiartki). Smażyć chwilę, aż pomidory zaczną puszczać wodę i lekko zmiękną. Dorzucić całość do podduszonego mięsa i podgrzać całość.
Gdy warzywa zaczną mięknąć, dodać musztardę, koncentrat pomidorowy oraz przyprawić: solą i pieprzem do smaku, dodać 2 łyżeczki słodkiej papryki, 2 łyżeczki suszonego tymianku i łyżeczkę cząbru. Wymieszać i dusić do miękkości warzyw.
Podawać na gorąco, można z odrobiną jogurtu lub serka, chociaż znakomicie smakuje bez tego dodatku. Smacznego!

niedziela, 25 grudnia 2011

Tiramisu vs. Tiramisu

Uwielbiam tiramisu. Jednakże nie w wersji klasycznej (jestem uczulona na kawę), a w wersji "po polsku" z wiśniami i biszkoptami maczanymi w wiśniówce (oczywiście to opcja przeddukanowa)... Mój mąż z kolei jest zagorzałym wielbicielem wersji klasycznej, jako że uwielbia kawę.
Dziś więc pojedynek na tiramisu :) Wersja klasyczna vs. wersja po polsku. Ja w tym boju jestem nieobiektywna, może więc Wy ocenicie, na które tiramisu bardziej macie ochotę :) Muszę jednak napisać, że mój mąż, chociaż miłośnik kawy, z równym zapałem wcinał wiśniowe. Przepis właściwie jest ten sam: różni się jedynie "sosem", w którym maczacie biszkopty. Możecie się więc pokusić o to, co ja zrobiłam: połowę przeznaczyć na klasyczne, połowę na wiśniowe. Polecam obie wersje gorąco - tiramisu rozpływa się w ustach!

Przy okazji przepis na biszkopt idealny, w zasadzie nie różni się od "normalnego" - u mnie dziś na samych otrębach, smaczniejszy jest jednak w wersji z odrobiną skrobi, dlatego taki też przepis podaję. Jeśli jednakże chcecie zrobić biszkopt w fazie P lub po prostu wolicie nie używać skrobi - tak, jak ja to dziś zrobiłam - zastąpcie łyżkę skrobi łyżką zmielonych otrębów.

Tiramisu (klasyczne lub po polsku)
Dieta Dukana - Faza I/II

Biszkopt:
  • 5 dużych jaj
  • 1 płaska łyżka skrobi kukurydzianej (można zastąpić łyżką zmielonych otrębów owsianych)
  • 3 łyżki drobnych otrębów owsianych (u mnie zmielonych)
  • 3 płaskie łyżki słodzika (Sussina Gold)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • aromat waniliowy
  • szczypta soli 
Krem:
  • 500g sera białego mielonego (użyłam Emilki)
  • 4 jajka
  • 3 łyżki słodzika (Sussina Gold) lub do smaku
  • 5 łyżeczek żelatyny
  • aromat śmietankowy lub waniliowy (u mnie: 1 laska wanilii)
  • szczypta soli
"Sos" do maczania biszkoptów - tiramisu klasyczne (kawowe):
  • 7 łyżeczek kawy rozpuszczalnej
  • 1 szkl. wrzątku
  • aromat amaretto, tiramisu lub ewentualnie migdałowy
  • 1 łyżeczka słodziku (Sussina Gold) lub do smaku
  • opcjonalnie: kakao odtłuszczone lub błonnika kakaowy do posypania
"Sos" do maczania biszkoptów - tiramisu po polsku (wiśniowe):
  • 4 torebki herbaty wiśniowej (u mnie 1/2 szkl. "suszu" owocowego herbaty wiśniowej) 
  • 1 szkl. wrzątku
  • opcjonalnie: aromat wiśniowy 
  • sok z 1 cytryny
  • 1 łyżeczka słodziku (Sussina Gold) lub do smaku
  • opcjonalnie: 2 łyżki suszonych owoców goji (przypominam, że są dopuszczalne w diecie Dukana)
 
Żółtka utrzeć ze słodzikiem i kilkoma kroplami aromatu aż zmienią kolor na jaśniejszy. Dodać otręby, skrobię z proszkiem do pieczenia i dokładnie wymieszać. Białka ze szczyptą soli ubić na sztywną pianę. Po ubiciu wyłożyć na masę żółtkową i powoli wymieszać łyżką na gładką masę. Jeśli także zmieliliście otręby, może być konieczne jej delikatne zmiksowanie - starajcie się jednak tego uniknąć i wymieszać masy łyżką. Biszkopt wyłożyć do wyłożonej papierem do pieczenia formy (u mnie 23x33 cm, ale może być także np. tortownica) i upiec w 180ºC do zezłocenia ciasta (ok 20-25 min.). Wystudzić i pociąć na mniejsze biszkopciki w dowolny sposób (ja szklankami do drinków, które zamierzałam wypełnić deserem, wycięłam po 2 kółka na szklankę - jeden na dno, drugi na górę). Możecie także zostawić biszkopt w całości, przeciąć go na pół pośrodku i zrobić deser w kształcie ciasta/tortu.

Jeśli robimy tiramisu klasyczne: zalewamy kawę wrzątkiem (1 szklanka), dodajemy kilka kropli aromatu (najlepszy jest aromat amaretto, sprawdzą się jednak i pozostałe wymienione) i słodzik i mieszamy.
Jeśli mamy ochotę na tiramisu po polsku (czyli wiśniowe): zalewamy herbatę wrzątkiem. Dodajemy kilka kropli aromatu wiśniowego (jeśli nie mamy - możemy pominąć) i słodzik do smaku. Odstawiamy do zaparzenia, po zaparzeniu wyciągamy torebki i dodajemy sok z cytryny. Owoce goji zamaczamy w zaparzonej herbacie - będą bardziej aromatyczne, wyciągamy je przed samym maczaniem biszkoptów w sosie. Jeśli nie mamy owoców goji - pomijamy ten krok.

Przystępujemy do wykonania kremu: żelatynę rozpuszczamy w 1/3 szkl. wrzątku i ostawiamy do przestygnięcia, jajka sparzamy wrzątkiem. Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka ubijamy z 1 łyżką słodziku, aż zmienią kolor (zrobią się jasne). Można to zrobić na parze, będzie szybciej, jednak nie jest to konieczne. Do ubitych żółtek dodajemy biały ser, aromat (lub ziarenka z laski wanilii), pozostałą część słodzika i miksujemy na gładko.
Jeśli żelatyna już przestygła (może być lekko ciepła i na granicy tężenia), przystępujemy do ubijania białek. Białka ubijamy ze szczyptą soli na bardzo sztywno. Po ich ubiciu do masy serowej dodajemy po trochu żelatynę, cały czas miksując. Następnie szybko dodajemy białka i mieszamy całość dokładnie łyżką. U mnie krem już zaczął się ścinać i niemożliwe było dokładne wymieszanie łyżką masy z białkami, więc użyłam miksera. Jeśli jednak uda Wam się zrobić to bez jego użycia, krem będzie bardziej puszysty.
Biszkopty maczamy z obu stron w wybranym sosie: bądź kawowym bądź wiśniowym, układamy w wybranej formie na spodzie (biszkopty na górę moczyłam tylko od spodu, aby góra pozostała "ładna"). Wykładamy na to krem. Jeśli robimy tiramisu klasyczne (kawowe), możemy przesypać krem kakao, jeśli robimy tiramisu po polsku (wiśniowe), przesypujemy krem owocami goji. Następnie przykrywamy masę drugą warstwą biszkoptów i posypujemy kakao lub słodzikiem.
Tiramisu nadaje się do jedzenia od razu, jednak lepiej smakuje po kilku godzinach w lodówce, kiedy krem porządnie stężeje a smaki się "przejdą".
Z podanej ilości wyszło mi 6 dużych szklanek (na drinki) deseru.
Smacznego!


czwartek, 22 grudnia 2011

Kurczak z sosem z boczniaków

To danie nie jest dobre... ono jest rewelacyjne! Mocny aromat gałki muszkatołowej, delikatny smak grzybów, aksamitny sos... Mmmm... Koniecznie powinniście spróbować!

Kurczak z sosem z boczniaków
Dieta Dukana - Faza II

  • 1/2 kg mięsa z kurczaka (piersi bądź udka bez kości)
  • 1/2 kg boczniaków
  • 2 cebule (pokrojone w grubą kostkę lub półksiężyce)
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 1/2 szkl. mleka skondensowanego light 
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa, vegeta (najlepiej domowa)

Dużą patelnię (ja używam woka) przetrzeć ręcznikiem papierowym nasączonym oliwą i rozgrzewamy. Wrzucamy cebulę, posypujemy vegetą dość obficie i przykrywamy. Dusimy chwilę pod przykryciem.
Boczniaki i kurczaka tniemy w paseczki.. Dodajemy do cebuli i dusimy pod przykryciem ok. 15 min. Boczniaki powinny puścić trochę wody, jeśli nie- podlewamy niewielką ilością wody.
Gdy boczniaki zmiękną dodajemy mleczko skondensowane i jeszcze chwilę dusimy. Przyprawiamy solą, pieprzem i sporą ilością (u mnie 1/2 startej główki) gałki muszkatołowej. Przed podaniem posypujemy natką pietruszki, można także posypać niewielką ilością startego żółtego sera Piórko (3% tłuszczu).

Możecie ewentualnie użyć innych grzybów (na przykład pieczarek), jednak boczniaki nadają mu specyficzny aromat i polecam używanie właśnie boczniaków.

Smacznego!